Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portrait. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portrait. Pokaż wszystkie posty

10.16.2015

Frieda exhibited!

And it all started on Instagram.

Last weekend I, well, my work was exhibited for the first time. One of the portraits from my series inspired by Frieda Kahlo's style has been accepted and shown as a part of FRAME15 project. And the whole thing happened in Impact Hub Birmingham. What a great honour to be amongst such fantastic artists.

So, first of all here's the print hanging:


And print with me:



The shooting wouldn't be possible without Eva Mevinsky , a make-up artist and also in this case - a model. She styled herself and I shot.Despite make-up I kept it natural, with natural light. And the whole thing started on Instagram, when Eva shared her picture with enormous earrings and I wrote a comment: "You look just like Frieda. Let's shoot Frieda, I always wanted to!". So we did.

The original, much better quality:


The result was much above our expectations: the picture was appreciated so many times on many sharing websites, not to mention Dark Beauty Magazine, and the exhibition of course. 


Remember to visit my website and Instagram .

8.05.2015

2.19.2015

Picture of the day: Aurelia

Classic for today. My own classic.

This is a small shooting I did in Warsaw, July 2012. No big crew, just me and the model, hidden in paths and bushes of Vistula river neighbourhood. You may say: nothing interseting, but it's one of those shootings that were most succesful in my portfolio.

Here's Aurelia:



model: Aurelia Pomałecka

2.16.2015

Photographers workshop: how I made this picture?

Today I will tell you a little bit more about one of my oldest, yet still one of the most successful pictures I made in the begining of my photographic career - picture of Manuela.


First thing I need to say: I was very lucky, as the begginner. At that time I used to cooperate with great people - make-up artist Jovanka and stylist who always took care about all shooting organisation, Marcin Urzędowski. My model, a real professional, wrote to me by herself, so imagine what a compliment, such model wants to work with me! And she came to Cracow for especially for me!
To be honest I wasn't experienced in studio back then. I don't think I ever did any studio shooting at that time. Fortunately we had our home made ring flash with continuos lighting - few strong light bulbs attached to ... metal circle taken from the drum. Yes, the drum. It's still one of my favourites lights, very soft, allowing to do close, climatic portraits. It affects white balance (it's very worm type of light), so you need to work on it during post production. And it's hard to make a full body shot with this type of light, even though my ring is very big.

As a background we used a patterned piece of material found in one of locals second hand shops (there are lots of them in Cracow, especially in Nowa Huta area where I used to live, and they are all extremelly cheap!). First we shot outside, it was February, so cold made us to go back inside, but both of us - the model and me, were wormed up to shoot. We did a lot of portraits, I used to have few in my portfolio, but this one was always best and finally - still is.

Editing wasn't strong. I retouched skin, which is always basic, I've changed white balance, and after some time in second retuch I played a little with colour toning. You probably know, if you've seen my pictures, that I am a big fan of cold tonning. Last thing - I shot with Sony camera, Alpha200 with Minolta 50/1,7 lens.
This is basically all.

model: Manuela Hussein
make-up & hair: Jovanka
stylist: Marcin Urzędowski

You can find polish version on Polish Photographers Club website.

1.07.2015

Jaqueline

One of my best and favourites models ever. One of the best make-up artists I had worked with. One of the oldest and still best shootings I've ever made.

2009, Cracow, city full of great monuments and places perfect for taking pictures. Yet we went to the nearest field just outside the city, I remember it was very worm September and the sun was going down. While I was taking pictures Weronika, make-up artist, took Żaklina's hair up and... that's how this happened.

Miss working with you, Żaklina :)

model: Żaklina Stanek
make-up: Weronika Gwiazda


10.02.2014

Przerobię sobie zdjęcie!

Z pewnością nie jest dla Was nowością, że od paru dobrych lat (stuknęło sześć!) zajmuję się fotografią, a zwłaszcza: fotografią z udziałem modelek (ewentualnie modeli). Jak trudno, a jednocześnie fantastycznie pracuje się z ludźmi wiemy chyba wszyscy, a wśród tych trudności jest zjawisko, z którym - mimo doświadczenia i profesjonalizmu - nadal się borykam. I pewnie nie ja jedna. Niestety zwykle jestem grzeczna i kompletnie nieasertywna, więc kiedy pada sakramentalne stwierdzenie: to ja sobie przerobią zdjęcie, po prostu coś tam pod nosem odburknę, bo nie mam za grosz siły, żeby zaprotestować, bo nie wypada, bo to, bo tamto... I o tym będzie ten wpis, drogie modelki (modele), bo wydaje mi się (nadal grzecznie i mało asertywnie), że to nie wynika ze złej woli, tylko nieświadomości. Nieświadomości, że ingerując w cudze zdjęcie robicie coś wyjątkowo niestosownego.

Po pierwsze: prawo autorskie. 
Ważna dziedzina, bo też nigdy nie wiadomo kiedy ewentualnie staniesz po tej drugiej stronie. Prawo autorskie reguluje kwestie autorstwa wszelkich możliwych "utworów", muzycznych, słownych, pisanych, obrazowych. Z grubsza to, co ktoś inny tworzy, choćby to miały być jakieś bazgroły na serwetce. Każdy fotograf jest autorem swojego zdjęcia, co znaczy, że ma pełne prawo dysponować nim jak zechce. I nikt inny nie ma takiego prawa, ani nie może go od niego wykupić. Sprytne? Nawet, jeśli płacisz za zdjęcia, to płacisz za kopię, nie możesz zakazać fotografowi publikacji. Modelka współtworzy zdjęcie, ale ostatecznym autorem, twórcą koncepcji i człowiekiem, który za nie odpowiada jest zawsze fotograf. W świetle tego oczywistego prawa wszystkie ingerencje niefotografów (no chyba, że na wyraźne polecenie i pod okiem autora) są przestępstwem. Jasne, nie donosimy na siebie. Jasne, to nie jest nie wiadomo co - tak sobie mówimy. Ale czasem, kiedyś możecie trafić na kogoś, kto się uprze i dojdzie swoich praw gdzieś wyżej. Tak jak nie idziecie do Luwru domalować Mona Lizie kwiatek w ręce, albo nie dopisujecie do przeboju Michaela Jacksona kolejnej zwrotki, tak nie obrabiacie sobie zdjęć. To fotograf wie, jak to zrobić i jeśli wierzycie mu na tyle, żeby pójść do niego na sesję, o rezultat nie trzeba się bać. 

Po drugie: sprawa twórcza. 
Co wynika z prawa autorskiego, to element twórczości w utworze, czyli indywidualny wkład artysty, który nadaje temu co tworzy swój charakter. Wbrew pozorom to bardzo proste, idę na sesję i tak fotografuję, dobieram tło, kadry, ustawienia, żeby mieć to, co sobie planuję. Podobnie później podczas długiej obróbki - co usuwam, co zostawiam, a co poprawiam jest moją koncepcją, moją. Mogę zrobić komuś fioletowe oczy, bo tak, bo taka jest koncepcja zdjęcia. Jeśli masz inne zdanie, zawsze możemy to przedyskutować. Jeśli chcesz coś zmienić, możesz dać mi znać, ale to ja wiem, jaki efekt będzie najlepszy. Jeżeli nadal wiesz lepiej, to pomyśl dlaczego i czy na pewno chcesz zdjęcia od tego konkretnego fotografa - czasem można zrezygnować. I przede wszystkim wczuj się w pozycję tej drugiej strony: robisz coś, starasz się, poświęcasz czas, ileś konkretnych minut przy komputerze, a modelka w rezultacie zmienia sobie Twoje zdjęcie. To tak, jak będąc dzieckiem dać rodzicowi kartkę z rysunkiem i otrzymać od niego po chwili poprawioną wersję. Tylko czy ta poprawiona będzie jeszcze Twoja?
Jasne, są przypadki, że fotograf celowo pogrubia modelkę (wiem i znam), albo dąży do efektu z którego ta może nie być zadowolona. Ok, nie podoba Ci się - nie musicie razem pracować, proste. Jeśli już pracujesz, to nie psuj i nie neguj cudzej pracy. I ufaj, prawdziwy fotograf wie lepiej i nie zrobi Ci krzywdy. Wrócę do mojej Mony Lizy: nawet jeśli uważasz, że wyglądałaby lepiej na tle wieżowców, z papierosem w zębach to NIE przerabiasz tego, co wymyślił Da Vinci. 

Po trzecie wreszcie: to, co boli chyba najbardziej, a ja ośmielam się nazwać zniesławieniem. Nazwijmy rzeczy po imieniu: jeśli przypadkiem w sieci znajduję robione przez siebie zdjęcia, nad którymi spędziłam godziny korygując kolory, a widzę, że są czarno białe i z jakimś dziwnym rozmazaniem, a na dodatek (o tym zaraz) jeszcze podpisane moim imieniem i nazwiskiem, to czuję że ktoś robi mi na złość. Nie ukrywajmy, żyjemy w czasach, gdy łatwo dotrzeć i szukać potencjalnych klientów, a to opiera się na rozpoznawalności i poczcie pantoflowej. Czy będę zadowolona, kiedy wasze koleżanki, moje potencjalne odbiorczynie, albo klientki, dowiedzą się, że tworzę jakieś szkaradztwa, o których istnieniu nie mam pojęcia? Będę wściekła. Także dlatego, że to działa na moją szkodę, oto ja nie potrafię zrobić porządnie czegoś, w czym niby jestem dobra. Znowu: wyobraź sobie, jak poprawiasz Mona Lizę dając jej do ręki lizaka i dorysowując trzecie oko, wrzucasz do do sieci z podpisem: Mona Liza, Da Vinci. I ktoś otworzy Google, i szukając przykładów dzieł Da Vinciego uzna, że facet był nienormalny. W dużym uproszczeniu tak właśnie to działa, robisz mi negatywną reklamę, choć wydaje Ci się, że to nic takiego. Czasem składam zdjęcia w dyptyki, bardzo ostrożnie i bazując na estetyce. Czasem znajduję swoje zdjęcia złożone w dyptyk, jakiego nigdy bym nie stworzyła. I znowu, grzebiesz mi w czymś, co dostajesz jako kompletną całość, nie kolorowankę do uzupełnienia, gdzie żaba może być czerwona, a bocian zielony. Nie zostawiaj wrażenia, że nie potrafię robić zdjęć (z tej przyczyny nigdy nie dzielę się surowymi zdjęciami bez obróbki).

Jeszcze o podpisach: podpis jest ważny. 
Nawet, jeśli fotograf tego nie powie wprost, trzeba go podpisać. Kupujesz płytę - na okładce jest nazwa wykonawcy, to samo na książce. Zdjęcie ma autora. I jest to zasada tym ważniejsza, jeśli pracujecie za darmo, w tym wypadku Ty zarabiasz zdjęcia do portfolio, a fotograf pewną sławę, jaką przyniesie mu rozpowszechnianie przez Ciebie zdjęcia, także na Facebooku. Jeśli go nie podpiszesz, ileś osób powie Ci, że świetnie wyglądasz, ale fotograf nadal pozostanie anonimowy. To kwestia przyzwoitości. Przyzwoitością jest też nie ingerowanie w zdjęcia.
Bo tak się nie robi. Nikt z tego nie jest zadowolony. 
  

7.22.2014

News, news, news!

Since today Poland's got a new equal opportunieties ombudsman: professor Małgorzata Fuszara.

While I've been working as a photographer for the Congress of Women (http://www.kongreskobiet.pl/) I had an unique chances to attend many meetings and conferences where phofessor was one of the speakers. It was a great pleasure to meet, hear and take pictures of her. 

Congratulations!

(these below are just few of many)  





7.21.2014

Basia - who am I?

I never thought before about writing abot myself, to be honest, for such person as I am it's rather hard. I always believed, that pictures speak for themselves, so why bother anyone about me? But since I'm starting to continue with blogging seriously, I feel like you need to get to know me first. Well, only some basics for the beggining.



Who am I?
When anyone asks me about it I'm alway answering: I'm a photographer, that's pretty obvious. My name is Basia, which is shot form of Barbara, Polish form as I am Polish, born and raised (and what is more, born in communism). I've finish political studies with journalism elements in Jagiellonian University in Cracow and got a master degree. After that I started cultural and photojournalism studies in Warsaw. Since December 2012 however I don't live in Poland, but in Birmingham, UK. What will be next - time will show. From that time I did many things, mostly trying to survive anyhow, in rather hard physical work in a factory. Two months ago I started with some photographic work and now I am still looking for assignements and freelancing.
Being a photographer might be challenging, but it's the best thing that had happened to me.

So what about photography?
It was always my obvious interest. My parents used to have few soviet traditional cameras and while being 4 or 5 year old I used to play with them without a film, just pretending that I'm taking pictures. Each year on holidays I was asking about taking one or two shots - films and developing were really expensive. So finally, when I started high school and turned 15 I got my own, soviet as well, camera, Zenith 11. I had to be very carefull as I had only 36 photos to take on one film. It was the best way to learn photography, and I still think the same, because it thought me awareness, patience and not wasting trials for many not valuable pictures.
While starting studies in Cracow I became more and more serious abot photography, started to watch good artists and their work and think critically about mine, but I never dared to let it to my mind that I can acually BE a photographer. My subjects of interests were very simple: reflections, some compositions of nature and every day use objects, streets of Cracow, some self portraits and finally people close to me. With people there was always a problem - I was extremely shy, so it had to be someone I already knew well. And after a while, when I was finishing my studies, I started to shoot with models, fashion, portrait and beauty photography. It was a great discovery and is still my favourite one to do.

That's just the first part of everything. Hope you enjoyed.